Witam Skok spadochronowy był moim największym marzeniem. Kilka tygodni temu, uświadomiłam sobie, że spoglądam w górę, w niebo nie tylko z podziwem i admiracją, ale także z wielką pasją i ekscytacją. Ile razy spoglądam w gwiazdy czuję to samo. Niewidzialna siła ciągnie mnie ku górze. Paradoksalnie ciężko jest zauważyć tą ukrytą pasję, ponieważ jest ona czymś tak naturalnym jak oddychanie. Dlatego, gdyby ktoś poprosił mnie o wymienienie swoich zainteresowań, jeszcze kilka tygodni wcześniej wypisałabym pewnie cały długopis, ale spadochroniarstwa by tam nie było. 14 lipca tego roku, po pracy, mąż zrobił mi niespodziankę na pierwszą rocznicę ślubu. Przyjechaliśmy na lotnisko, gdzie znajduje się strefa zrzutu. Wszystko odbyło się w zaskakującym tempie. Gdy doświadczony skoczek tandemowy tłumaczył mi jeszcze na ziemi sposób zachowania podczas skoku byłam skupiona, nie miałam czasu na przemyślenia.Odliczałam czas-nie mogłam się doczekać, o dziwo bez większych emocji, adrenaliny. Nie wiem czy to ze zmęczenia, czy z głupoty? Taki stan REM tylko, że na jawie...hmm. Instruktor pomógł mi z uprzężą. Dostałam kask, gogle. Udaliśmy się do samolotu i nadal nic.Na pokładzie hmm... atmosfera jak w akademiku podczas spotkania starych znajomych :) Mały instruktaż. 4200m - podchodziliśmy do wyjścia: słyszę -READY, SET, GOOOO! Byłam już sparaliżowana. Mózg został w samolocie. Nowe doświadczenia, nieznane odczucia. Furia. Potrafiłam tylko się uśmiechać. 55sec "swobodnego" spadania z prędkością ponad 200km/h. Wszystko lata. Percepcja wyostrzona na maxa. Chciałam jak najdokładniej zapamiętać tę chwilę. Delektować się nią teraz i w przyszłości. Następnie pamiętam tylko szarpnięcie. Ogromne przeciążenie. Musiałam wyrównać ciśnienie w zatokach. Pojawiła się czasza. Szybciutko. Pierwsza myśl: cisza! Zrobiliśmy karuzelę w lewoooo i w prawoooo. Sterowałam spadochronem samodzielnie. Świat wirował bo ja tak chciałam, bo tak mi było dobrze.To było piękne.Teraz jest w mojej głowie. Jest częścią mnie. Tandem upewnił mnie w przekonaniu, że skoki spadochronowe to przyjemność, której chce się oddawać. Nie mogło się obejść bez AFFa jeszcze w tym sezonie. I proszę. Wyszłam spod skrzydeł ATMOSFERY i skacze już jako skoczek-sama podejmuje decyzje o odłączeniu się od samolotu-TO JEST WOLNOŚĆ. POLECAM I OCZYWIŚCIE POZDRAWIAM WSZYSTKICH ATMOSFEROWICZÓW.
Też chcesz to przeżyć? Zapisz się na skok w tandemie